-O co chodzi? -spytał Tony ignorując swojego podwładnego -Po co mnie wezwaliście?
-Przyjechał pewien mężczyzna- Peter Johanson w sprawie jakichś interesów.
-Gdzie jest?
-Czeka w pańskim gabinecie.
-Świetnie- mruknął mężczyzna kierując się w stronę wskazanego miejsca. Otworzył drzwi i ujrzał siedzącego na fotelu mężczyznę około 40. Ten wstał i uścisnął dłoń Tony'ego.
-Od dawna chciałem pana poznać- powiedział nieznajomy -Peter...
-Wiem, wiem-przerwał Stark- Johanson ,już mi mówili. A więc, co pana tu sprowadza?
-To co zwykle-interesy!
- A konkretniej?- zapytał już zirytowany mężczyzna.
-Chodzi o wywiad.
-Co ma wspólnego wywiad z interesami?
-Ojejku, hehehe!- zaśmiał się Johanson- Dla ludzi z branży telewizyjnej to są interesy.
-A przyszedł pan do mojej firmy zamiast zadzwonić, po...
-Po to ,aby móc się spotkać w pana domu. Ludzie kochają Iron Mana, chcieliby zobaczyć jak mieszka -kontynuował- zadać szczegółowe pytania, poznać mu bliskie osoby. Jakie jest jego życie?
-Fantastyczne- skwitował krótko Tony.
-Yyy, no tak, oczywiście... -odrzekł zakłopotany Peter- Ale publiczność pragnie ciekawostek o tak wspaniałym, przystojnym i odważnym człowieku.
-Cóż... wszystko to prawda-rzekł zadowolony Stark- Okej, jutro o 18.
-Pasuje mi.
- To nie było pytanie. Raczej stwierdzenie. Do zobaczenia!
-Do widzenia! - odpowiedział dziennikarz i szczęśliwy wyjął telefon- Zgodził się, nie żartuję! Łatwo poszło. O osiemnastej. Okej, do jutra!- pożegnał się i poszedł do auta.
-Wróciłeeeem! - krzyknął Stark.
-Wspaniale -zawołała z udawaną radością Pepper- Co w firmie? Długo cię nie było.
-Był jakiś koleś z chrapką na wywiad w moim domu. Będzie tu jutro o szóstej- powiedział mężczyzna i postawił jakąś torbę na stole- A wracam tak późno bo pojechałem do miasta oddalonego o 100 km tylko po to by kupić twoje ulubione sushi! Nie cieszysz się?- spytał zdziwiony.
-Nie- odpowiedziała kobieta- A wiesz czemu? Bo nienawidzę sushi. Ale skąd ty mogłeś bidulku o tym wiedzieć?!- zapytała z ironią.
-Dobrze-powiedział powoli Tony- Na szczęście ja również nie znoszę tej surowej ryby i kupiłem też chińszczyznę.
-Grzechy wybaczone-rzekła z uśmiechem Potts sadowiąc się na krzesełku i wyjmując jedzenie z torby.
-Czy wiedziałaś, że składniki zawarte w tym daniu są świetnymi afrodyzjakami?- zadał pytanie chłopak wyrzucając pudełka po potrawie.
-Naprawdę? Nie słyszałam o tym- powiedziała dziewczyna siadając na kanapie. Tony podszedł i usiadł obok niej.
-Chyba zaczynają na mnie działać - szepnął do ucha Pepper. Jej zaczęło bić szybciej serce, gdy poczuła jego oddech na swojej gołej skórze. Odrzucił włosy z jej karku - Albo to po prostu ty- wyznał i zaczął zbliżać swoje usta do szyi dziewczyny.
-Tooonyyy! -krzyknęła jakaś dziewczyna i rzuciła się na siedzenie obok mężczyzny i pocałowała go- Cześć skarbie!
-Co?!- spytał zdezorientowany i wściekły Stark- O co chodzi?!
-No to ja wam nie będę przeszkadzać- westchnęła Potts -Dobrej zabawy! -rzuciła w ich kierunku i wyszła.
-Ej! Zaczekaj! Pepper!-krzyczał chłopak- Kim ty do cholery jesteś?!
-Ale ... jak to kim? Sonny, nie pamiętasz. Byliśmy umówieni na ósmą.
-Nie ,nie pamiętam! A teraz idź i nie przychodź tu więcej.
Dziewczyna wybiegła płacząc, a Tony ze złości wdział się w kombinezon Iron Mana i wyleciał na dwór, zły na siebie ,że zmarnował ten moment z Pepper.
Ciąg dalszy nastąpi . . .
Doskonały!!! Biedna Pepps... :(
OdpowiedzUsuń