czwartek, 22 listopada 2012

Rozdział III


Pepper zapukała do drzwi.
-Cześć! Co tu robisz? -spytał James Rhodes, najlepszy przyjaciel Tony'ego i Potts.

-Przyniosłam ci jedzonko- powiedziała dziewczyna podnosząc torbę z sushi do góry.

-Przecież ty nie lubisz tego.

-Ale ty tak!

Weszli do jadalni i usiedli przy stole.

-A tak na serio? Czemu przyszłaś?- zadał  pytanie Rhodey- Nie żeby mi to przeszkadzało- zawsze jesteś tu mile widziana, ale nie umknęła mojej uwadze godzina ,o której przyszłaś. Jest po dwudziestej, coś się stało?

-Nic, nic. Po prostu nie miałam ochoty siedzieć z Tony'm i patrzeć jak migdali się z jakąś dziewczyną.

-Ahh, wiedziałem- westchnął mężczyzna- Zawsze przez niego jesteś smutna. Tylko czemu? Czyżbyś była zazdrosna o "przyjaciela"?

-Zazdrosna?! Nigdy w życiu- odrzekła kobieta- Ale... irytuje mnie. No bo... w jednej chwili się zachowuje jakby... Sama nie wiem- czuł coś do mnie? Obejmuje mnie, a teraz prawie mnie pocałował.

-Taaa, lecz weź pod uwagę jego stosunek do płci przeciwnej. Nie jest zbyt poważny i nie myśl sobie, że chcę cię obrazić albo coś w tym stylu - mówił James- ale bardzo prawdopodobne jest to, że zna cię długo , a ... jakby to powiedzieć?- przerwał na moment i dokończył- Nie skosztował cię.

-Nie skosztował?- wybuchła śmiechem Pepper -Jesteś uroczy, ale możesz powiedzieć wprost- nie przespał się ze mną. W sumie to możliwe.

-Tylko za nic nie mów mu ,że ci to podsunąłem! -zastrzegł dziewczynę przyjaciel.

-Naprawdę myślisz, że wejdę do domu i powiem mu naszą teorię?- spytała z niedowierzaniem kobieta i spojrzała na zegarek- Okej, muszę lecieć. Zbliża się dziewiąta. Pa!- pożegnała się i pognała do auta.



Tony latał nad miastem już prawie czterdzieści minut. Nie wiedząc co z sobą zrobić, wylądował przy domu Rhodesa.

-Puk,puk! -powiedział Stark i wszedł do salonu- Nie przeszkadzam?

-Tony? Co ty tu robisz?- zapytał przyjaciel- Tylko mi nie mów, że rozmawiałeś z Pepper,a ona ci zdradziła naszą rozmowę, bo inaczej ją zabiję!

-No właśnie...panna Potts. Ona jest moim...-mężczyzna przerwał nagle swoją wypowiedź i spojrzał na Jamesa- Ej, ale jaką rozmowę?

-Yyy, żadną- odezwał się zakłopotany człowiek- Po prostu dosłownie pięć minut temu była ona u mnie.

-Czemu?

-Nie wiem. Tak sobie tu wpadła.

-Była przybita? Smutna? Miała łzy w oczach? - zapytał podekscytowany Tony.

-Nie, nie i nie-odpowiedział Rhodey- A czemu się pytałeś o to z taką radością?

-A bo , gdyby była w którymś z tych stanów to wiedziałbym, że jej na mnie zależy.

-Nic nie rozumiem. Przecież to ty się zabawiałeś z jakąś dziewczyną?

-A więc ona ci to powiedziała, tak?

-Noo, tak. Właśnie ,dlatego tu przyszła. Powiedziała, że ją... irytujesz- dokończył speszony James.

-Ja irytujący?! - krzyknął chłopak- Na razie Rhodey!- pożegnał się i poleciał.



Potts weszła do domu, w tym samym momencie przyleciał Stark.

-Pepper!- zawołał mężczyzna, a dziewczyna ignorując go weszła do sypialni przebrać się .Poszedł za nią. Otworzył drzwi i ujrzał swoją asystentkę w samej bieliźnie.

-Aaa!- krzyknęła Pepper- Wynoś się stąd!- podeszła i wypchnęła go z pokoju.

-Ale nie masz się czego wstydzić! Naprawdę!- mówił przez drzwi Tony- Wyglądałaś prześlicznie!

-Dupek!

-Czekaj,czekaj! Nie nazywaj tak swojego szefa -zaśmiał się mężczyzna- I tak cię nie zwolnię- chociażby dla takich widoków.

-Gnojek!

- Co ja takiego zrobiłem? Po prostu tam wszedłem.

-Kretyn!

-Dobra, masz prawo być zła. Sorry!

Nie usłyszawszy kolejnego wyzwiska. Stark zbliżył się się do pokoju i usłyszał cichy płacz. Ryzykując kolejnym atakiem ,chłopak ponownie wlazł do sypialni i zobaczył -już ubraną- Potts siedzącą skuloną i szlochającą na parapecie. Tony podbiegł do niej i ją objął.

-Przepraszam! Naprawdę! To wszystko prawda- niezły ze  mnie dupek, gnojek i kretyn- zaczął mówić mężczyzna- Już zawsze będę pukać.

 Dziewczyna odsunęła się od niego i spojrzała mu w oczy.

-To jest tylko kolejny powód ,dla którego cię nie znoszę- wysyczała wściekła Pepper- A teraz z łaski swojej wyjdź stąd.

-Spokojnie, już idę.


Po wyjściu Tony'ego z pokoju, Potts usiadła na fotelu i nadal płacząc myślała z lękiem, że mimo ostatnich wydarzeń- jej uczucie do niego coraz bardziej wzrastało. Kiedy ją przytulał, dotykał ona wręcz zamierała chłonąc każdy taki moment. Teraz pojawiało się ich coraz więcej i jeśli tak dalej pójdzie,to z własnej woli wepchnie się Starkowi do łóżka, a tego by nie chciała.  Najgorsze było to ,że najwyraźniej gierki chłopaka i kochanie się jego  z innymi dziewczynami ją kręci. Lubi się z nim droczyć. Ale bała się, że jej skrywane namiętności w końcu wybuchną- i to ze zdwojoną siłą.


Ciąg                  dalszy                        nastąpi              .           .             .




Wyrażajcie swoje opinie w komentarzach- nawet anonimki,będzie m baaaaaaaardzo miło!!!                                                                            Wasza      Romantyczka ;*

3 komentarze:

  1. Uhuu! Robi się coraz ciekawiej! :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Hehe kocham takiego bezczelnego Tony'ego!!! C:

    OdpowiedzUsuń