Witam! Po pierwsze chciałabym podziękować wszystkim osobom, które odwiedzają i obserwują mojego bloga. Dzięki Wam ma on już ponad 1000 wyświetleń, co jest dla mnie ogromną radością! ^ ^ Z racji tego postanowiłam dodać dłuuuższą notkę :) Miłego czytania!
-I jak było? -spytał z uśmiechem Stark.
-Miło. -odpowiedziała Pepper.
-Tylko miło?!- obruszył się.
-Było wprost fantastycznie, genialnie i cudownie, co w skrócie oznacza miło!- roześmiała się Potts ,wtulając się w Tony'ego. Objęła dłońmi jego umięśniony tors i zanurzyła nos w jego szyję.
-Hej, nie łaskocz!- zaprotestował mężczyzna i dodał- Nie sądziłem, że kiedykolwiek to powiem, ale chyba czas wstać z łóżka. Jest już dwunasta,a ja miałem zajrzeć w końcu do firmy.
-No dobrze...- wymruczała Potts- A kiedy wrócisz?
-Myślę, że nie zajmie mi to więcej niż dwie godziny- odparł Tony , wrzucając na siebie ciemne dżinsy i granatowy t-shirt- Do zobaczenia!- pożegnał się i pocałował mocno kobietę.
* * *
-Czyli nie udało ci się? -spytał potężnym basem.
-Ja...ja przepraszam...- wyjąkała Whitney- Po prostu myślałam, że pójdzie z nim łatwo. Ale... ta cała ruda suka wszystko zniszczyła!- krzyknęła blondynka.
-Kto?!
-Virginia Potts.- odparła zawstydzona po cichu- To jej zdjęcie.Mieszka razem z Tony'm.
-Cóż... - zaczął mężczyzna spoglądając na zdjęcie Pepper- Trzeba wyrwać chwasty...
* * *
Zaparkował w podziemnym garażu Stark Industries. Zamknął auto i wszedł do windy. Wjechał na ósme piętro ,gdzie czekały na niego papiery do podpisania.
-Dzień dobry ,panie Stark!
-Witam szefie!
Dwoje pracowników przywitało się z nim.
-Okej,dawajcie te dokumenty, spieszę się do domu- powiedział Tony.
-Proszę bardzo! - odparła Lizzy (30 lat, długonoga brunetka,znudziła swojego szefa po jednej nocy)
-Dzwonili z działu technicznego panie Stark- rzekł Steve- Jakieś problemy.
-Powiedz im, że będę za dwadzieścia minut...- westchnął załamany mężczyzna,widząc tonę papierów na swoim biurku.
* * *
Ubrała jasne rurki, białą bluzkę, a swoje ogniste włosy związała w kucyka. Zeszła na dół z burczącym brzuchem. Włączyła telewizor, usiadła na fotelu i zaczęła jeść płatki. Następnie założyła balerinki i wyszła przejść się po ogrodzie.
Już na ganku zrozumiała, że coś jest nie tak. Nie słyszała żadnego auta! "Przecież o tej porze, tu zawsze jest największy ruch"- pomyślała zdziwiona Pepper. Przez otwarte okna usłyszała dziwny dźwięk dochodzący z domu. Z drżącymi nogami po cichu wróciła do budynku. Weszła do salonu,obróciła się i ...
- Aaa!- krzyknęła przerażona. Ale po chwili poczuła wielką ulgę widząc stojącego przed nią Iron Mana.- Myślisz, że to śmieszne Tony?! Prawie zeszłam na zawał!- mówiła rozgniewanym tonem i dodała:-Miałeś wrócić później. Stało się coś? Lecisz gdzieś?
Poczuła wielki ból ,gdy żelazne ręce objęły ją.
-Puszczaj! To nie jest zabawne!- wydusiła z siebie Potts. Po chwili,zbroja odleciała razem z kobietą.
* * *
-Dobra, po co mnie wzywaliście?- spytał Stark wchodząc do działu technicznego. Pracownicy spojrzeli na niego jak na wariata.
- Ale... my pana nie wzywaliśmy...- odpowiedział Larry.
- No jak to? Podobno mieliście jakieś problemy.
Mechanicy spojrzeli na siebie ze zdziwieniem. Wsciekły Tony, ruszył z powrotem na ósme piętro ochrzanić Steve'a.
-Następny raz ,za taki żart cię wyleję!- warknął Stark do mężczyzny.
-Słucham?!- zapytał zdziwiony.
-Nikt nie dzwonił do mnie z działu technicznego!
-Ależ dzwonił! Przyrzekam! -wyjęczał wystraszony Steve.
-Tak? A przedstawił się?
-Hmm... Taak... Chyba... Peter?- odparł pracownik.
-W dziale technicznym nie ma nikogo o imieniu Peter i ... - nagle Stark zaniemówił.
-Szefie, co się...
-Czy ktoś oprócz pracowników był wpuszczany dziś do budynku?
-Tak.
-Co?!- zapytał zdenerwowany Tony.
-Meryl wpuściła dziś około pierwszej jakiegoś mężczyznę. Podobno był z panem umówiony. Nazywał się Peter i ...o nie!- zrozumiał Steve.
-Co za idiotka! - wysyczał Stark- Idź do niej natychmiast i przekaż jej ,że od tego dnia już tu nie pracuje! Przeszukajcie każdy kąt w tym budynku! Jadę do domu!
W aucie Tony trochę ochłonął. Uznał ,że po co ma się przejmować jakimś Johansonem.Zrobił sobie po prostu z niego żart. "Co za debil!"-pomyślał Stark i uśmiechnął się.
Uśmiech zniknął z jego twarzy ,kiedy zauwazył, że drzwi frontowe są otwarte. Wbiegł do domu.
-Pepper!-zawołał mężczyzna.
Nie usłyszawszy odpowiedzi puścił się biegiem przeszukać cały dom. Zszedł do zbrojowni i zamarł. Brakowała jednej zbroi - Mark 4. Czarne myśli zawładnęły Starkiem. A co jeśli w żarcie Johansona był jednak jakiś inny plan? Co jeśli chciał spowolnić dotarcie Tony'ego do domu? Dopiero teraz spostrzegł karteczkę leżącą na pustym miejscu po skradzionej zbroi. Podniósł ją i przeczytał.
"Przybywaj prędko!"
I jak rozdział? Mam nadzieję, że się Wam podoba! :) Dziękuje za wszystkie komentarze i za dodawanie się do obserwatorów. Następna notka w przyszłym tygodniu. Do napisania! ^ ^
Wasza Romantyczka :***
Nic dodać,nic ująć! To jest genialne! Ale jeżeli coś poważnego stanie się Pepper to ja tego Johansona własnymi rękoma udusze!!! Pisz szybko następną notkę bo ja tu z ciekawości zwariuję!!! :-*****
OdpowiedzUsuńHehe, dziękuje! ^ ^
UsuńChyba zaraz się popłaczę... Nie można kończyć w takich momentach, no! Tak czekałam na coś z Tony' m i Pepper, a tu nagle... PUF! Wszystko się wali! Nie wytrzymam do następnego tygodnia, ale postaram sie teraz nie umrzeć ze smutku...
OdpowiedzUsuńHahaha, nie martw się - ja bardzo lubię happy end'y, więc wiesz... :D
UsuńHej,u mnie nowa notka :-**
OdpowiedzUsuńJuż lecę! ;)
UsuńU mnie nowa notka, zapraszam! :D
OdpowiedzUsuńJejku, już przeczytałam. Jak zwykle świetna! :)
UsuńI kolejna notka,zapraszam :-**
OdpowiedzUsuńJeeej! ^ ^
UsuńJejku! Chyba najlepszy dotychczas!!! Ta intryga Johansona... Świetne!
OdpowiedzUsuń