-Będzie mi ciebie cholernie brakowało!-rzekł James do Pepper.
Stali na dworcu, z którego kobieta miała niedługo odjechać.
-Mi ciebie też!-powiedziała wzruszona Potts,ale zaraz spoważniała i dodała-Tylko pamiętaj, nie mów nic nikomu,a już zwłaszcza Tony'emu! Chcę sobie po prostu ułożyć życie na nowo...
-Tak,pamiętam...-westchnął załamany mężczyzna. Głupio mu było okłamywać przyjaciółkę prosto w twarz,ale przecież Stark musi się dowiedzieć o planach jego ukochanej...
-Okej,to ja lecę! Za 15 minut mam pociąg - Pepper uściskała kolegę- Już tęsknię!
-Haha,ja też!- James pomachał jej na pożegnanie i odwrócił się na pięcie.
Wyszedł z budynku. Robiło się coraz ciemniej, a na myśl o zbliżającej się walce trzęsły mu się kolana,lecz nie wiedział co będzie gorsze. Zmierzenie się z Gorrbackiem ,czy powiedzenie Starkowi prawdy?
-Tony mnie zabije...- wyszeptał Rhodey i udał się do auta.
* * *
Zegar wybił osiemnastą. James powinien już tu być. W tym samym momencie drzwi trzasnęły i Stark z ulgą ujrzał swojego przyjaciela.
-Wolniej się nie dało?-spytał z przekąsem.
-Sorry,ale były korki...-odpowiedział czarnoskóry.
-Już myślałem,że się jednak wycofasz-zaśmiał się mężczyzna.
-Nie,no co ty... Tony ,muszę ci coś wyznać!-zaczął Rhodes- Chodzi o Pepper - ona jest...
-Tak,tak wiem mega wściekła na mnie. Ale luz,jak jej już wszystko wytłumaczę to będzie okej -rzekł z uśmiechem brunet.
-Co? Nie ,nie o to mi chodziło...
-Posłuchaj,nie chcę być nieuprzejmy,ale zamknij się- Stark dostrzegł zdumione spojrzenie kumpla-Po prostu muszę się rozluźnić przed TĄ godziną i chciałbym pobyć trochę sam, w ciszy...
-Ale Tony,chodzi o to że...
-Na razie!-krzyknął mężczyzna i zatrzasnął przed przyjacielem drzwi od zbrojowni. Usiadł w fotelu i zaczął rozmyślać.
-J.A.R.V.I.S na pewno wszystko gotowe? Zbroje naładowane na maksa?
-Tak,sir. Spokojnie-powiedział robot.
"No nic,pozostało mi tylko czekać..."-pomyślał Tony.
W pokoju obok na kanapie siedział zdenerwowany James,myślący o tym,iż Stark ,wybierze się do Pepper na próżno.
"Czemu nie dał mi dokończyć?!"- myślał załamany.
* * *
"Zemsta jest słodka"- Gorrback napawał się myślą,że już za niecałą godzinę zmiecie potomka Howarda z tej planety.
Zerknął na swoje ostatnie dzieło.
Kto by pomyślał,że on - zaawansowany wiekowo pan, dysponuje nadal takim umysłem? Zbroję Iron Mana miał w swoim posiadaniu zaledwie kilka godzin,ale zdążył ją obejrzeć wzdłuż i wszerz.
I oto efekt. Pancerz Iron Avenger. Szmaragdowo-czarny,wyposażony w lasery,najnowszą broń i paralizator był naprawdę niezłym argumentem.
- Widzisz Stark,-zaczął mężczyzna, spoglądając na czarno-białe zdjęcie swego nieżyjącego już, dawnego przyjaciela-i po co ci to było? Najpierw załatwiłem ciebie,a teraz zrobię to samo z twoim synkiem...
* * *
Najpierw lekki wstrząs,który poruszył szklanki poustawiane na stole. Potem zobaczyli jak żyrandol nad nimi się zatrząsł. Następnie poruszyła się cała podłoga. Stark i Rhodes prędko podbiegli do komputera.
-J.A.R.V.I.S,daj kamery okolicy!- zarządził brunet.
-Tak jest,sir- odparł robot.
Przed nimi wyświetlił się obraz napawający grozą. Co najmniej stu ludzi kroczących i jadących w czymś co przypominało czołgi. Mieszkańcy osiedla schodzili im z drogi i uciekali do swoich posesji.
Ale nie to było najgorsze.
-Co to jest kur...?!!- Tony nie zdążył dokończyć,gdyż James zasłonił mu usta ręką i rzekł: Opanuj się!
-Weź tą łapę! -krzyknął rozwścieczony mężczyzna - Czy ty to widzisz?!
-Co takiego...?-zaczął Rhodey ,ale wtem ujrzał co tak zdenerwowało jego przyjaciela-Nie wierzę! Jak on to zrobił?!
Nad całą armią krążyła szmaragdowo-czarna zbroja, do złudzenia przypominająca Iron Mana.
-Gówno mnie obchodzi jak! Ważne,że zaraz zabiję tego skurwiela! -ryknął Stark,przywdział Marka 42 i wyleciał ,niszcząc sufit.
-Tylko bez szaleństw Tony...-mruknął mężczyzna i sam nałożył na siebie War Machine.
* * *
Stanęli na podwórku Starka i nagle... BUM!
Olbrzymi huk! Z czterech dział poleciały bomby niszcząc bramę oraz wejście do rezydencji. Jego żołnierze zaczęli na nowo bombardowanie olbrzymiego domu Starka.
Ale Gorrbacka zaniepokoiło jedno. Cisza...
Jak na ironię,zaraz po tym usłyszeli szum za ich plecami. Odwrócili się i stanęli jak wryci.
Przed nimi rozciągał się rząd zbroi. Było ich około pięćdziesięciu!
-Ale jak to... Aż tyle?!-warknął przestraszony mężczyzna.
Nie dane było mu długo się zastanawiać,gdyż poczuł jak coś twardego uderza go w hełm. Zaskoczony upadł na ziemię ,a kiedy podniósł oczu ujrzał przed sobą Iron Mana.
-Mówią,że kopiuję się z podziwu...-zaczął Stark- ale mnie to i tak wkurza!
Wystrzelił z repulsorów ,lecz tym razem Gorrback się osłonił.
-J.A.R.V.I.S...ATAK!-krzyknął Tony.
-Z największą przyjemnością,sir-odrzekł robot i wykonał polecenie.
Wszystkie zbroje w jednej sekundzie wyleciały jak strzały w kierunku armii. Ci próbowali się bronić,ale co może zdziałać pare pocisków w obliczu stada nowoczesnych zbroi?
-Tony?-brunet usłyszał War Machine-Pomóc ci z nim?-zapytał wskazując na Iron Avengera.
-Nie,ja się nim zajmę. Ty dołącz do moich dzieci-odparł Stark.
-Okej...-wydukał powoli James i odleciał zostawiając Gorrbacka i Tony'ego sam na sam.
Ci zaczęli walczyć.
Iron Avenger,choć był kopią to trzeba było przyznać ,że całkiem solidną. Poruszał się szybko i sprawnie ,a jego uzbrojenie też było niczego sobie.
-Trzeba ci przyznać,że jesteś niezłym konstruktorem-wydyszał Stark.
-Dziękuję,twój ojciec też tak mówił,choć wiem,że uważał siebie za lepszego-rzekł Gorrback.
-Co?-zapytał zaskoczony Iron Man,co Avenger natychmiast wykorzystał i wystrzelił w kierunku przeciwnika pocisk.
Tony w ostatniej chwili go minął i odwdzięczył się tym samym. Następnie kontynuował-Znałeś mojego ojca?!
-Tak... Byliśmy przyjaciółmi-zaczął Gorrback. Ponownie strzelili w siebie z repulsorów. I dodał: Ale ta kłamliwa gnida była nic nie warta...
Stark poczuł jak wszystko się w nim gotuje. Jak ten starzec mógł powiedzieć tak o jego zmarłym ojcu? Nie wytrzymał. Zbroja ,aż zatrzęsła się od nagromadzenia w niej mocy i...
-Aaaaaaaaaaa!-krzyknął Iron Avenger upadając na trawnik. Z jego zbroi leciały iskry,a po chwili rozpadła się niczym dziecięca zabawka.
Cała armia zamarła ,widząc jak ich mistrz leży powalony na ziemi.
I wtem jeden z nich krzyknął:Wycofujemy się! Po paru minutach nie było widać po nich śladu.
James rozejrzał się. Dom leżał prawie cały w gruzach. Ze wszystkich zbroi zostało tylko 13 + ich dwójka. Spostrzegł Starka stojącego nad Gorrbackiem. Wyglądał na wściekłego. Pomyślał,że najlepiej będzie jak zostawi ich w spokoju i odleciał.
* * *
-Skoro był twoim przyjacielem,to czemu go tak nazywasz? I dlaczego mnie zaatakowałeś? -warknął Tony.
-Kiedy poznałem twojego ojca był innym człowiekiem,ale sława i pieniądze go zniszczyły-zaczął mężczyzna ciężko dysząc i kontynuował:
- Przyjaźniliśmy się wiele lat,prowadziliśmy razem badania dla T.A.R.C.Z.Y i właśnie wtedy to się stało. Szukaliśmy obcych cywilizacji. Jak zresztą każdy wtedy... Zostaliśmy wysłani na Alaskę, do jaskini Agencji. Skonstruowaliśmy nawet maszynę podobną do teleskopu,który przesyłała nam fale z kosmosu, każdy dźwięk.
-Ja miałem wtedy wartę i to ja, nie on odkryłem...- Gorrback rozkaszlał się straszliwie i wyrzęził- Zostawił mnie tam! Wziął wszystkie nagrania i notatki,zwalił strop jaskini myśląc,że utkwię tam na zawsze...
Innymi słowy - chciał mnie zabić...-łzy popłynęły z oczu mężczyzny- A przecież ja zrobiłbym dla niego wszystko... Mój przyjaciel... Ale znałem tajne wyjście... I uciekłem stamtąd. Jakże zdziwiony był Howard,kiedy spostrzegł mnie na lotnisku. Myślał pewnie,że to tylko złudzenie,ale nie... Bum i po samolocie! Zawsze byłem dobrym pirotechnikiem. Ale było już po wszystkim!
Nikt ,ale to nikt nie uwierzył,że to ja odkryłem Ass...-Gorrback ledwo oddcyhał,przerwał na chwilę i zaczął znów opowiadać- Assgard...
-Co takiego?-spytał zdziwiony Tony.
-Zresztą Kapitan też był naszym wspólnym dziełem...-wycharczał starzec ,ignorując pytanie Starka
-Wierzyłem w Boga,ale on nie wierzył we mnie...-wyszeptał ostatkiem sił.
Brunet pomyślał,iż mężczyzna postradał zmysły.
-Howardzie!Nadchodzę!-krzyknął Gorrback i zamilkł na wieki.
* * *
Jechała już ponad dwie godziny. Zapadła noc. Siedziała oparta o okno i patrzyła w gwiazdy. Szczególnie w jedną. Świeciła mocnym blaskiem i zdawała się przybliżać.
Jak wielkie było przerażenie Pepper,gdy spostrzegła,że nie było to tylko złudzenie!
-O Boże...- wyszeptała i cofnęła się na sam koniec przedziału. Co prawda mówili o meteorytach,ale czemu akurat tu?!
-Aaaaaaaa!-krzyknęła kobieta osłaniając się przed mocnym uderzeniem.
Wtedy zapadła cisza. Rudowłosa uniosła ręce i spostrzegła wielką dziurę w dachu, przez którą wiał silny wiatr. Ale wszystko wokół niej zniknęło ,gdy go ujrzała.
Stał przed nią z uniesioną maską w podniszczonym skafandrze. Podszedł do niej,chwycił jej twarz i mocno ją pocałował. Trwali tak przez chwilę w namiętnym pocałunku. Wtem kobieta oprzytomniała i odepchnęła go od siebie.
-Zwariowałaś Potts?-zdziwił się Stark.
-Chyba ty!- krzyknęła wściekła- Co tu robisz?! Najpierw mnie tak potraktowałeś ,a potem przychodzisz sobie i myślisz,że wszystko jest w porządku???
-A nie jest?-spytał zaskoczony mężczyzna,ale po chwili się zreflektował -Nie ,no oczywiście zachowałem się beznadziejnie,ale miałem swój powód. Posłuchaj.
Tony zaczął jej wszystko opowiadać. Pod koniec historii dziewczyna miała łzy w oczach.
-Wybaczysz mi Pepp?-wyszeptał brunet ,chwytając ukochaną za ręce.
-Tak, Tony,pewnie,że tak,ale... Widzisz to nic nie zmienia... Jadę do Charlestone...
-Ookej... To pojadę z tobą!- wyszczerzył się Stark,lecz zaraz uśmiech mu zniknął z twarzy zobaczywszy uniesioną dłoń Pepper.
Ujrzał na niej pierścionek... Pierścionek...
-Tak,Tony,to zaręczynowy...
-Kto...-wyszeptał po chwili,która zdawała się trwać całą wieczność.
-Happy...-powiedziała łkając rudowłosa- On bardzo mi pomógł... Choćby z tą pracą w Charlestone,zbliżyliśmy się do siebie i ... Też byłam zdziwiona,bo minęło tylko pare tygodni,ale pomyślałam,że żeby o tobie zapomnieć muszę coś zrobić ze swoim życiem. I zrobiłam,ale... Teraz ty tu się pojawiłeś znienacka i ...Już nie wiem.
-Kochasz go?-spytał Stark. Pepper pokręciła głową- No to wiem co trzeba zrobić.
Wziął jej telefon i napisał coś. Następnie chwycił dłoń dziewczyny,zdjął jej pierścionek i wyrzucił go przez okno.
-Lepiej?-zapytał mężczyzna. Kobieta przytaknęła ,a wtedy on zadał jej jeszcze jedno pytanie.
- Teraz najważniejsze:kochasz mnie? Bo ja tak i chyba mi odbiło biorąc pod uwagę koszty jakie będę musiał ponieść za naprawę tego cholernego pociągu. A i jeszcze jedno...-zaczął Tony wygrzebując coś ze zbroi.
Był to ...pierścionek.
-Co powiesz na małą zmianę statusu na Facebooku?- zapytał z szelmowskim uśmiechem.
Pepper roześmiała się.
-Chętnie ,panie Stark.
-Cała przyjemność po mojej stronie,panno Potts-wymruczał mężczyzna,ponownie całując swą narzeczoną.
Co tu dużo pisać? To koniec.
Dziękuje wszystkim,którzy mnie wspierali swoimi komentarzami,zwłaszcza,kiedy chciałam porzucić pisanie. Dziękuje moim obserwatorom ,jak i anonimom.
Dziękuje za czytanie mojego opowiadania.
Dziękuje za tyle wejść.
Po prostu - dziękuję,że jesteście.
Wasza Romantyczka :***


NIEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEE ! TO NIE MOŻE BYĆ KONIEC ! PISZ DALEJ! PROSZĘ NIE KOŃCZ PRZYGODY Z IRON MANEM!UWIELBIAM JAK PISZESZ! TWOJE OPOWIADANIE BYŁO CUDOWNE ! to my dziękujemy że pisałaś!. MASZ JAKIEŚ PLANY NA PISANIE?
OdpowiedzUsuńDziękuje Ci za wszystkie komentarze,jesteś kochana! :**
OdpowiedzUsuńNawet nie wiesz jak milo jest mi czytac takie komentarze! <3
I tak jak pisalam wczesniej,następne opowiadanie to będzie taki jakby powrót do przeszlosci,czyli Iron Man i pozostali jako nastolatkowie :))
O Jeezu. Się porobiło! Szkoda, że to już koniec. ;(
OdpowiedzUsuńAle, cos się musi skonczyc by cos innego sią zaczęło i mam nadzieję, że w Twoim przypadku tak będzie. :)
Fragment z tym statusem na Facebooku mnie rozwalił doszczętnie. :D
Wszystko się wyjasniło no i jest super. <3
Nie pozostaje mi nic innego jak czekac na Twoje powiadomienie o nowym blogu czy cos.
Dziękuję Ci za wciągającą historią i pozdrawiam serdecznie!
Stella.
Dziękuuje Tobie rownież za wszytkie pozytywne komentarze! :**
UsuńNie będzie zadnego nowego bloga-zostaje tutaj,po prostu zacznę nową historię :D
A i czekam na nowy rozdzialik u Ciebie ^ ^
Hhahaha. Boże... Fejsbuk everywhere. :D Troszke mi szkoda, że to finał, ale zauważyłam ten cholerny pytajnik i nie wiem co myśleć.
OdpowiedzUsuńWow w koncu osoba,która go dostrzegła! :D
UsuńNo bo po pierwsze nie kończe z blogiem,a po drugie myslę,że napisze kontynuację tego opowiadania kiedyś - tylko dodam może Avengersów,co Wy na to? :P Własnie dlatego pojawil się wątek Howarda i Gorrbacka z Assgardem i Kapitanem... :3
A no i dziękuje ! :**
Oooooo!....Jakie to słodkie;-) Ale się cieszę!. Świetne zakończenie,to opowiadanie było naprawdę bombowe!...Więcej takich,proszę:-)Jestem pod wrażeniem,wzruszyłam się jak Gorrback odszedł ;-( A te ich zaręczyny....Pozostaje mi podziękować za Twoje opowiadanie,serio,genialne:-***
OdpowiedzUsuńOoo dziękuje! :*
OdpowiedzUsuńJuż niedlugo dostaniecie więcej ;)
Aaaaa zajebisty!!! Sorry ze klne ale coz... :D
OdpowiedzUsuńSzczerze? Zrobilo mi sie zal Gorrbacka-Howard to dupek! Ale zaintrygowala mnie ta cala sprawa z Assgardem i z Kapitanem...;)
Nie moge sie wprost doczekac nowej serii,fajnie ze teraz o nastolatkach! ^^
A to zakonczenie... Sloodko! No i tekst z fb rozwalil system!!! XD
Czekam na wieecej! :*
Baardzo Ci dziękuje! :**
UsuńWidzę,że facebook rozwalił wszystkich! XD
Hej,u mnie nowa notka:-* Zapraszam
OdpowiedzUsuńWieem! :D Bylam,przeczytalam,komentarz zostawiłam! <3
UsuńHej, hej, hej, to ja, powracam...
OdpowiedzUsuńSorry, ale miałam parę problemów i nie mogłam wchodzić. Nie wiem, czy będę kontynuowała swojego bloga, chyba że coś dodam w przyszłym tygodniu :D
Ale twój finał!!!!!!!!! OMG! Jebłam, przepraszam, ale nie spadłam z krzesła, po prostu jebłam. Cudowne, Tony z tym pierścionkiem... No i status na Facebooku... Rozwala system, mówię ci! Oby tak dalej, ciekawie, śmiesznie, na temat, no i... Romantycznie! (tylko bez zbędnych Romeów! XD_)
Spoko Romea nie będzie -w końcu to Stark :D
OdpowiedzUsuńI dziękuuje Ci! :**
Nawet nie wiesz jak się cieszę,że wróciłaś! Bombardowałam twojego ostatniego posta komentarzami c:
Mam nadzieję,iż wszystko już sobie poukładalaś i będzie dobrze :3
A pisać musisz! MUSISZ!!!! XD
Postaram się dodać nową rozdział jak najszybciej XD
OdpowiedzUsuńJakby co, wpadnij w sobotę albo piątek... Tylko nic nie obiecuję, to może być ostatnia część, a blog może pójść w odstawkę, mimo że kocham Tony' ego!! Przepraszam !!! ;_;
Cooo??? Niee! :'(
UsuńMonika,nie rób mi tego! :0
W końcu są wakacje i będziemy miały więcej czasu itp. :3
Wierzę w Ciebie! <3
Na nową notkę czekam niecierpliwie i wpadnę na pewno XD
Hej. U mnie nowa notka:-)
OdpowiedzUsuńOoo ekstra! Zabieram sie do czytania! :*
UsuńTony Stark prowadzi w miarę poukładane życie. Ma kochającą dziewczynę, status superbohatera, pieniądze, sławę i oczywiście... swój kostium Iron Mana. Kiedy zostaje wezwany na ratunek światu, wraz z innymi herosami tworzy grupę "The Avengers". Jednak podczas ataku armii Lokiego na Ziemię, uświadamia sobie, że brakuje mu jednego. Prawdziwej miłości.
OdpowiedzUsuńMoże dać mu tylko jedna osoba. Jego przeciwnik i antagonista - Loki Laufeyson. I choć obaj nie do końca zdają sobie sprawę z tego, co między nimi się tworzy, to jedno jest pewne - ich uczucie jest tak silne, jakiego jeszcze żaden z nich nie doświadczył. Ale niesie także poważne konsekwencje...
Mówią, że miłość nie stawia barier. Czy aby na pewno?
Zapraszam na frostiron-starki.blogspot.com
~~jeśli nie jesteś zainteresowany/a, to po prostu zignoruj tę reklamę:)~~
Zapraszam do mnie na kolejną notkę :-****
OdpowiedzUsuńSuper,lecę czytać ;)
Usuń